r e k l a m a
Rozmaitości i ciekawostki

Ptak-klepak nie mógłby być podkarpacką maskotką?

Świętokrzyskie ma Babę-Jagę, Warmińsko-Mazurskie – boćka. Podkarpacie właśnie ogłosiło konkurs na wojewódzką maskotkę, a ptak-klepak, który podbił serca zwiedzających Expo w Hanowerze, poszedł w zapomnienie.


Fot. Krzysztof Sk-odowski / AG

– Pamiętam waszego ptaka-klepaka. Był bardzo fajny – mówi Jacek Kowalczyk, dyrektor departamentu promocji w Świętokrzyskim Urzędzie Marszałkowskim. Rozmawiamy z nim, bo Świętokrzyskie od dwóch lat ma już swoją maskotkę – Babę-Jagę. A Podkarpacie dopiero chce taką mieć. Nasz urząd marszałkowski w ostatnich dniach ogłosił konkurs na jej projekt.

W poszukiwaniu drewnianego ptaszka

Gdy osiem lat temu Podkarpacie przygotowywało się do Expo 2000, władze wybrały na symbol województwa ptaka-klepaka. Ptaki-klepaki to tradycyjna zabawka z okolic Leżajska: drewniana, której skrzydła przy poruszaniu wydają charakterystyczny dźwięk. Stąd nazwa.

Wtedy jednak pojawiły się głosy, że to powrót do podkarpackiej zaściankowości. Ale podczas Expo zabawki zrobiły furorę. Półtora tysiąca małych ptaków zostało rozdanych jako upominki. Wyciągały po nie ręce nie tylko dzieci, ale też dorośli. Zaś duże ptaki, które stanęły zaraz przy wejściu do polskiego pawilonu, stały się szybko symbolem Polski na Expo.

Ale dziś po sławie ptaków-klepaków nie ma śladu. – Mieliśmy do niedawna trochę tych zabawek. Jesienią wykorzystaliśmy je na targach turystycznych w Warszawie. Teraz nie został ani jeden – mówi Jan Sołek, prezes Podkarpackiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Sołek w roku 2000 był wicemarszałkiem podkarpackim odpowiedzialnym za promocję. – Dobrze o tym pamiętam. Podobnie jak o tym, że wtedy za ptaka-klepaka byłem krytykowany – wspomina Sołek.

Według niego drewniany ptak był wykorzystywany bardziej jako symbol, logo, a nie maskotka. Dlaczego właściwie Podkarpacie wzięło rozwód z ptakiem-klepakiem? I dlaczego właśnie on nie mógłby być naszą maskotką? – Bo nie bardzo się nadaje. Nie jest ani miły, ani pluszowy – ocenia Rafał Baranowski, dyrektor departamentu promocji, turystyki i sportu w Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim.

– Pamiętam, że były zamysły, by wyprodukować taką maskotkę, pluszaka w kształcie ptaka. Ale pomysł upadł, bo cały urok tego ptaka polega na tym, że jest to zabawka drewniana, klepie skrzydłami i jedzie – mówi Wioletta Surma, kierowniczka oddziału promocji w tym samym departamencie.

W magazynie tego departamentu wśród promocyjnych gadżetów próżno szukać ptaka-klepaka. – Wszystkie rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Nawet jednego egzemplarza nie mamy. Ale zamierzamy wkrótce zlecić wyprodukowanie dla nas takich zabawek – dodaje Surma. Tłumaczy, że to nie kłóci się z ideą powstania nowej maskotki województwa. Bo maskotka pozostanie maskotką, symbolem regionu, a ptak-klepak będzie tylko nośnikiem reklamy – jak smycze, notesy czy balony – na ptaku zostanie umieszczone logo województwa.

Może będzie miś

Urząd marszałkowski zbiera propozycje projektu maskotki do 12 grudnia. Zwycięzca dostanie 3 tys. zł. Na razie wpłynęła jedna propozycja. – Co mogłoby być wg Pana taką maskotką? Np. niedźwiedź? – pytamy dyrektora Baranowskiego.

– Miś mógłby być. Jest sympatyczny i kojarzony z Bieszczadami – ocenia dyrektor.

Tymczasem województwo podkarpackie ma już logo (kolorowy ptak symbolizujący wolność, przestrzeń, lotnictwo) i hasło promocyjne: „Rozwiń skrzydła w Podkarpackim”. A w przyszłym roku zleci opracowanie strategii promocji. Kilka dni temu zapytaliśmy marszałka Zygmunta Cholewińskiego, czy nie lepiej byłoby poczekać z maskotką do czasu opracowania strategii. Usłyszeliśmy, że: „nie można nieustannie stać w miejscu i czekać na opracowanie strategii”.

Maskotka to nie jest oryginalny pomysł Podkarpacia. Inne województwa już takie mają.

– Dyskusja nad tym, co powinno być symbolem naszego województwa, toczyła się kilka lat. Pół roku trwały formalne konsultacje ze specjalistami, warsztaty i konferencje. W końcu w 2006 r. wybrana została czarownica. I hasło: „Świętokrzyskie – miejsce mocy”. Mocy aktywności, mocy uzdrowisk, mocy duchowej. Maskotka została jednogłośnie zaakceptowana przez cały sejmik, także LPR – wspomina dyrektor Kowalczyk. Razem z maskotką i hasłem opracowany został plan działań promocyjnych. Z tym wszystkim współgra logo, które przypomina czarownicę na miotle.

Fot. Krzysztof Koch / AG

Baba-Jaga została pieczołowicie zaprojektowana, spory toczyły się m.in. w sprawie koloru jej włosów i kształtu nosa. Zadbano też, żeby była przyjazna dla dzieci, a więc wyeliminowane zostały ostre zakończenia miotły.

W Warmińsko-Mazurskim maskotką jest bocian. – To sprawa sprzed wielu lat. I zupełnie naturalna kolej rzeczy. Bociany po prostu niezmiennie kojarzą się z naszym regionem. Gadżety przekazujemy w formie upominków – zwłaszcza dzieciom. Według mnie dobrze, jeśli województwo ma taki symbol. To taka rzecz wywołująca pozytywne skojarzenia – ocenia Szymon Drej, wicedyrektor departamentu współpracy międzynarodowej i promocji w urzędzie marszałkowskim w Olsztynie.

Fot. Dariusz Kulesza / AG

Ciekawą maskotkę miała też Łódź. Miasto stara się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Symbolem tych ambicji był przez rok Kapitan Kultura – postać przypominająca nieco Supermana, w pelerynie, niebieskich spodniach i białej koszuli. Występował na billboardach razem z Miss Polonią, łodzianką Barbarą Tatarą, był też bohaterem komiksów.

– U nas sytuacja raczej nie będzie łatwa. Bo Podkarpacie nie ma jednego symbolu, który jednoznacznie kojarzyłby się z regionem. Stąd pomysł ogłoszenia konkursu – tłumaczą w urzędzie marszałkowskim w Rzeszowie.

DLA GAZETY
Dariusz Tworzydło, specjalista ds. PR WSIiZ

– Nie podoba mi się pomysł organizowania konkursu na maskotkę właśnie w tym momencie. W przyszłym roku będziemy mieć strategię promocji. Może się okazać, że wybrana teraz maskotka będzie z nią niespójna. I co wtedy?

Dlatego wstrzymałbym się z takim pomysłem do opracowania koncepcji. Takie sprawy jak symbol, maskotka, hasło promocyjne powinny być następstwem strategii, nie powinny jej wyprzedzać. Sam pomysł ogłoszenia konkursu oceniam jednak dobrze. Czasem wśród tzw. zwykłych ludzi są takie samorodki, ludzie wprawdzie kierunkowo niewykształceni, ale genialni, kreatywni, którzy mogą mieć naprawdę świetny pomysł. Konkurs jednak powinien odbyć się po opracowaniu strategii.

Rafał Drozdowski, prezes agencji Public Profits, która opracowywała strategię marki i promocji dla Rzeszowa

– Nie obawiałbym się specjalnie tego konkursu. A nuż wyjdzie z tego coś fajnego? Ogłaszanie przez władze konkursów, w których może wziąć udział praktycznie każdy, to zawsze budowanie pozytywnych emocji, mobilizowanie ludzi. To może pomóc identyfikować się z regionem. A że strategia promocji jest jeszcze niegotowa? To nic. Czas pokaże, czy maskotka się w nią wpisze, czy też nie. Na razie się tym nie martwmy. Co więcej – taka chemiczna czystość działań promocyjnych, czyli jednolitość i zgodność wszystkich jej elementów, bywa na dłuższą metę nieco sztuczna. Trzymam kciuki za zwycięzcę tego konkursu.

not. mb

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

A jaki jest Wasz pomysł na podkarpacką maskotkę?

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
rudaMarzyciel nie DyzioAdwerdikon Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
werdikon
Gość
werdikon

a może by tak naszego rodaka królika za maskotke podkarpacia:P

Ad
Gość
Ad

Ja uważam że to świetny pomysł.
Dołóżmy też ikonę podkarpacia.
Człowieka pielgrzyma i burmistrza naszego obecnego AMEN

Marzyciel nie Dyzio
Gość
Marzyciel nie Dyzio

Cholibka…Świętokrzyskie nas uprzedziło…A taka piękna by nasza burmistrz była na tej miotle…ech

ruda
Gość
ruda

super dobry pomysl

Close
X